Jak wyleczyć przeziębienie w 24h?

Do tego wpisu zainspirował mnie Kamil i jego niedawne drapanie w gardle wraz z ogólnym osłabieniem, które wyleczył… w 24h. Powiedział wtedy: Musisz się tym podzielić!

Dwa dni wcześniej takie same objawy miała Kalinka, a tydzień wcześniej ja.

Po 24h wszyscy byliśmy zdrowi. I tak jest u nas już od kilku lat. Raz lub dwa razy w roku odczuwamy zmęczenie, swędzenie gardła czy nosa i doskonale potrafimy ten moment uchwycić, żeby zadziałać natychmiast. Efekty są zawsze takie same, szybko wracamy do zdrowia.

Ale nie zawsze tak było. Jeszcze 10 lat temu chorowaliśmy często, dużo i ciężko, mimo, że byliśmy 10 lat młodsi niż teraz. Więcej o tym jak to u nas wyglądało opowiadaliśmy w podcaście: Czy zdrowie to loteria? cz. 2.

Od razu powiem, że to nie jest tak, że jest jedna magiczna pigułka, po przyjęciu której cudownie w jedną dobę znikają wszelkie niewygodne objawy choroby.

Nie ma.

Choroba przychodzi do nas z ważną wiadomością. Niestety w naszej kulturze traktuje się chorobę jak coś złego, nieproszonego. Chcemy szybko się jej pozbyć, żeby znów wrócić do pędzącego życia.

A osłabienie naszego organizmu zawsze chce nam coś ważnego przekazać. Może w ostatnim czasie za dużo pracowaliśmy? Nie daliśmy sobie przestrzeni na spokój? Na regenerację? Może za dużo jedliśmy? Może się na kogoś pogniewaliśmy? Mieliśmy zbyt dużo konkretnych myśli, emocji? A może uciekaliśmy od czegoś? Opcji jest wiele.

Zdrowienie

Nigdy nie lubiłam też słowa choroba. Ania, naturopatka, z którą przeprowadziłam wywiad (polecam odsłuchać: Jak wyleczyć każdą chorobę) zawsze powtarza, że słowa mają moc, z której często nie zdajemy sobie sprawy. Słowo choroba zastępuję zdrowieniem. Bo ciało jest w fazie zdrowienia, oczyszczania się z tego, co już mi nie służy.

Ja nauczyłam się słuchać mojego organizmu i dobrze wiem, czego potrzebuje albo gdzie się zapędziłam. A kiedy nie wiem, oznacza to, że muszę się sobie przyjrzeć.

Ale nie zawsze tak było. Kiedyś nie rozumiałam sygnałów płynących z mojego ciała. Kiedy odczuwałam dyskomfort albo ból, chciałam się go najszybciej pozbyć. Najprościej jest wtedy sięgnąć po proszek przeciwbólowy z apteki.

Ale on przecież nie likwiduje przyczyny bólu, tylko na chwilę gasi nieprzyjemne odczucie.

Najważniejsze pytanie, jakie musimy sobie zadać to skąd pochodzi ten dyskomfort? Dlaczego coś boli?

Dopiero kiedy dokopiesz się do tego źródła problemu, problem możesz rozwiązać.

Przyczyną moich wszystkich infekcji i innych przykrych dolegliwości był mój tryb życia.

Styl życia: odżywianie, ruch i oddech

Zaczęłam zmieniać to, co jem. Przestałam jeść nabiał, potem mięso i ryby. Zaczęłam edukować się w temacie zdrowego odżywiania. To był (i nadal jest) proces. Czym jest zdrowe odżywianie? Można być na diecie wegańskiej jedząc frytki i parówki wegańskie. Ale czy to będzie zdrowe?

Nauczyłam się i przekonałam, że służy mi jedzenie nieprzetworzone albo jak najmniej przetworzone, pochodzące z ziemi, nie z fabryki.

W temacie żywienia polecam Ci książkę: „Nowoczesne Zasady Odżywiania” Colina Campbella.

Zaczęłam stosować post przerywany. Moje okno żywieniowe trwa około 7h, przez resztę czasu nie jem (piję oczywiście :).

Potem zaczęłam ruszać się. To temat nawet na oddzielny wpis. Od dziecka nie byłam aktywna, sport był dla mnie trudny i obcy. Byłam słaba. Lubiłam jedynie chodzenie po górach. Zdałam sobie sprawę z potrzeby ruchu i zaczęłam działać kiedy moja córka miała pół roku, ja miałam wtedy 28 lat. Początki były trudne. Łapałam infekcję jedna za drugą.

Dzisiaj ruszam się regularnie, biegam, wspinam się, ćwiczę jogę. Nie zawsze mi się chce. Daleko mi do super formy. Ale dbam o ruch bardzo.

Nauczyłam się oddychać. Tak, dobrze czytasz. Może wydawać się, że oddychanie jest normalne i nie ma co o tym myśleć, a jednak ja przez większą cześć życia oddychałam źle. Oddychałam za dużo, za mocno i za szybko, i za płytko.

Oprócz tego, że wiem jak oddychać na codzień, korzystam też z różnych technik oddechowych, które pomagają mi albo wyciszyć się, albo pobudzić energię, w zależności od tego czego potrzebuję.

Ostatnie lata to dla mnie również totalny rozwój duchowy. Nie religijny. Duchowość zupełnie niezwiązana jest z religią. To też czas docenienia natury, przebywania z naturą.

Praca nad sobą.

Jesteś tutaj i zastanawiasz się pewno, gdzie ta recepta na przeziębienie, przecież nie jesteś tu po to, żeby czytać czyjeś historie życiowe a chcesz wyleczyć katar i ból gardła, albo kaszel.

Ale piszę Ci o tym wszystkim, dlatego, że zmiana mojego życia zaowocowała zmianą mojego stanu zdrowia. Przestałam chorować tak często. Inne dolegliwości zniknęły.

Nie ma jednej tabletki (ani jednego zioła). To biznes farmaceutyczny mydli nam oczy twierdząc, że kiedy weźmiesz magiczną pigułkę, wszystkie Twoje problemy znikną. Mi też kiedyś mydlił. Ufałam farmie, nie znałam innych możliwości.

Mimo, że w dzieciństwie rodzice leczyli mnie czosnkiem, miodem lipowym i inhalacjami, to był etap w moim życiu kiedy wierzyłam, że duże firmy produkujące magiczne pigułki na pewno wiedzą lepiej co jest dobre dla ludzi. Oj jak niewiele wiedziałam wtedy o tym jak to wszystko funkcjonuje. Od lat nie korzystamy już z usług wielkiej farmy.

Rodzice mieli świętą rację i dzisiaj również ja (i oni nadal) leczymy się naturalnie. Na swój stan zdrowia oraz na wyleczenie się z infekcji trzeba spojrzeć holistycznie. Kompleksowo. Nie chodzi o to, co zażyć i szybko pozbyć się „problemu”, a o to, jak żyć.

Nie podam Tobie recepty, która na Ciebie zadziała. Nie jestem lekarzem i zgodnie z prawem nie mogę tego zrobić.

Ale chętnie podzielę się z Tobą tym, co my stosujemy w mojej rodzinie i co u wszystkich nas zawsze działa na 100%. Wiem też, że to działa dlatego, że nasz organizm przez lata oczyszczał się. Oczyszczanie się u nas przebiegało z infekcjami, bólami. Ale to jest normalny proces. Ja zmieniłam zupełnie podejście do takiego stanu – nie walczę z tym, jestem za nie wdzięczna. Słucham wtedy mojego ciała, wycofuję się z działania i koncentruję się wtedy w 100% na sobie. Odnajduję też przyczynę tego osłabienia.

Najważniejsze

To nie miód, ani tonik mocy, ani witamina C, ani magiczna pigułka leczą. To nie lekarz, ani naturopata leczą.

To Twoje ciało uzdrawia się SAMO. Bo tak zostało stworzone. Ono samo wie kiedy nie jest w równowadze i ma wspaniałe mechanizmy, które włączają się, żeby przywrócić ciało do równowagi. Dokładnie opowiedzieliśmy o tym jaki jest mechanizm działania układu odpornościowego w podcaście, który podsumowuje podcast profesora neurobiologii, Andrew Hubermana na ten temat, zachęcam Cię do odsłuchania.

Świadomość tego, co dzieje się w organizmie w czasie infekcji dla mnie osobiście jest ważna i potrzebna, pozwala zupełnie inaczej reagować na to, co się dzieje.

To, co my możemy robić, to wspomagać nasze ciało w uzdrawianiu. Nie przeszkadzać mu. Słuchać go.

Co stosuję kiedy czuję pierwsze oznaki infekcji?

Lekkie osłabienie, inne niż niewyspanie… zero energii. Czasem ból w ciele, czasem coś w gardle. Co wtedy robię?

PS to nie jest wpis sponsorowany. Podzielę się z Wami tym, co stosuję i skąd kupuję zupełnie prywatnie. To, co stosuję to lata mojej samodzielnej edukacji i różnych konstultacji.

  • Odpuszczam wszystko, co muszę. Zwalniam. Bezwarunkowo.
  • Odpalam olejki: 4 złodziei, tymiankowy, pomarańczowy, oregano, eukaliptus. (ja swoje kupuję u Klaudyny Hebdy)
  • Mega dawki liposomalnej witaminy C (kupuję w sklepie Akademii Witalności). Ja w chwili osłabienia piję 10-12g dziennie. Na raz dawka w „oranżadzie”: 2-4g witC w szklance wody z miodem spadziowym (od Taty mam super miody, warto wybierać z dobrej lokalnej pasieki, nie ze sklepu), a potem reszta stopniowo: w butelce 500ml rozpuszczam 10g wit C (bez miodu) i piję w kieliszku 25ml co 15 minut (łatwiej przyswajalne dla brzucha). Mojej córce daję po 1-2 takie czubate łyżeczki kilka razy dziennie w „oranżadzie” (4-5g). O tym, w jakich ilościach przyjmować wit. C polecam Ci poczytać samodzielnie, warto wiedzieć jak ją skalibrować. To bardzo ważne. Ja piję wit C od dawna i zaczynałam od mniejszych ilości, żeby sprawdzić wytrzymałość mojego żołądka. Na codzień, profilaktycznie, dodaję do wody około 1-2g wit C. Czasami więcej kiedy mam więcej wysiłku umysłowego lub/i fizycznego.
  • 2 dziennie wlewam do uszu wodę utlenioną (córce też)
  • Shot ze spiruliny (2g spiruliny z wodą). Nie jest to smaczne, ale naukowo udowodnione, że spirulina zatrzymuje katar (we wspomnianym wcześneij podcaście o tym mówimy + przytaczamy link do badania).
  • Propolis, shoty 3x dziennie. (Córce daję dwie kropelki na łyżkę miodu) (mój Tato robi)
  • Pierzga
  • wit D3 (zwiększam dawkę)
  • Oxymel (napój przygotowany na bazie macerowanych w żywym occie jabłkowym warzyw: korzeni chrzanu i imbiru, cebuli, czosnku. Do tego tymianek, oregano, anyż, cynamon, papryczka chili i syrop z agawy.) z Zakwasowni – 4 łyżki dziennie (albo Tonik, który robi moja Mama z przepisu Agi Maciąg)
  • Shot imbir+kurkuma+olejek oregano – 3x dziennie
  • Echinacea – shot 5x dziennie po 40 kropel (ja dodaję do tego naturalny syrop z sosny)
  • Jak pojawia się katar i flegma, pijemy Pectosol (zioła, w tym tymianek i porost islandzki) (córce nie podaję, ma sporo alkoholu).
  • olej z czarnuszki (piję, 2 łyżki dziennie)
  • napar z lukrecji: (na 1l wrzątku 1/3 łyżeczki tymianku, czubata łyżeczka lukrecji i 1/3 łyżeczki imbiru, gotuję 10 minut i przelewam do termosu. Cudownie rozgrzewa i jest słodka. Moja córka pije ten napar codziennie w okresie zimowym).
  • picie dużej ilości wody, naparów z imbirem, miodem, kurkumą
  • i co bardzo ważne – zwiększamy ilość kiszonek

Kiedy są objawy takie jak ból gardła czy katar:

  • 2 lub 3 razy dziennie inhalacje (nad garnkiem z ręcznikiem) z propolisem, olejkiem oregano (1 kropelka) i pomarańcza
  • płukanie gardła miksturą od Agi Maciąg (absolutnie genialna) jak najczęściej, znany nam lekarz medycyny chińskiej zaleca co 30 minut. Ale ja tak nie daję rady, płukam kilka razy dziennie.
  • 2x dziennie ssanie oleju
  • płukanie nosa neti pot

I koniecznie:

  • oddechy Wima Hofa 2 lub 3x dziennie (udowodnione naukowo, że ta technika oddechowa redukuje stany zapalne, więcej info znajdziesz w tym podcaście: Jak wzmocnić odporność…)
  • Joga Nidra
  • gorąca kąpiel albo prysznic przed snem
  • spanie z nogami na poduszce (powinny być nieco wyżej niż głowa)
  • dużo uśmiechu i dobrych wajbów 🙂 ulubiona muzyka, spokojny oddech, bycie z sobą.

Przy podwyższonej temperaturze:

  • przede wszystkim wdzięczność za dzielną odporność, którą w sobie mam, bo podwyższona temperatura ciała oznacza, że mój organizm mobilizuje się i walczy z infekcją. Do tego został nasz układ immunologiczny stworzony, jest to ważne i potrzebne, jest to naturalny proces i nie powinniśmy się go jak najszybciej „pozbywać”.
  • dobre wajby, co również udowodniono naukowo – nasze nastawienie może wywołać lub usunąć gorączkę (więcej o tym tutaj)
  • napar z lipy z miodem (albo bez)
  • napar z tulsi
  • post – żadnych stałych pokarmów, jedynie płyny (to bardzo ważne, żeby nie wmuszac w siebie jedzenia. Organizm naturalnie odcina trawienie, nie chce marnować zasobów na ten proces w czasie walki z infekcją i powinniśmy tę potrzebę uszanować. Ciało wie, co robi.)
  • masaż stóp olejkami (goździk, cynamon, kardamon, mięta – ja stosuję mieszankę 4 złodziei od Klaudyny – olejek do masażu trzeba połączyć z bazowym olejem, np. kokosowym albo sezamowym)

Co jemy:

  • W czasie osłabienia i infekcji przede wszystkim pijemy: wodę, napary ziołowe, rosół (u nas bez mięsa)
  • Na codzień nie jemy ani mięsa, ani nabiału, więc nie musimy z tego specjalnie rezygnować, ale jeśli jesz na co dzień takie produkty, odstaw je na czas infekcji.
  • Nie jemy cukru ani mąki (mąka z cukrem, czyli wszystie ciasteczka i bułeczki mają działanie śluzotwórcze).
  • Jemy kaszę jaglana, kaszę gryczana, ryż, warzywa lekkie, zupy, dania jednogarnkowe, soczewicę
  • Bardzo dużo kiszonek (więcej niż na codzień)

Jak widzisz, daleko nam od jednej magicznej pigułki. Stosujemy naturę w 100% i ona u nas zawsze działa. Objawy znikają po jednym dniu. Nie przerywamy wtedy „kuracji”, ale kontynuujemy jeszcze przez kilka dni.

Na drugi dzień wracają siły, a jeśli pojawi się katar (który jest bardzo potrzebnym objawem), cała wydzielina pięknie schodzi.

Jeśli objawy trwają nieco dłużej, kurację stosujemy nadal.

Polecam Ci również wpis o tym, jak wzmacniać odporność ścieżkami naturopatii.

Co stosujemy na codzień?

  • post przerywany (około 7/17)
  • ruch w różnej formie
  • ćwiczenia oddechowe (Wim Hof, ale nie tylko)
  • medytacja
  • ssanie oleju rano
  • olejki są z nami codziennie, różne 🙂
  • staramy się jeść czyste, nieprzetworzone jedzenie, maks. 3 posiłki. Między posiłkami nie dojadamy. Pijemy zioła, matchę, kakao i kawę czarną też pijemy, bo ją kochamy 🙂
  • dużo wody, a często gorącej wody z cytryną (poprawia metabolizm, koncentrację i lepiej nawadnia niż woda zimna)
  • zimne prysznice albo morsowanie – kilka razy w tygodniu
  • sauna – kilka razy w tygodniu
  • dystans i luz 😉 nie jesteśmy idealni. Nie zawsze trzymamy post, zdarza nam się zjeść pizzę czy słodki deser, nie w każdym tygodniu morsujemy czy saunujemy. Nie mamy wyrzutów sumienia z tego powodu, bo wiemy też, że nastawienie jest kluczowe 🙂 Zdarza nam się przepracować, źle oddychać i doświadczać napięć i stresu. Jesteśmy ludźmi i w naszej codzienności dążymy do równowagi. Dążymy nie oznacza, że zawsze ją osiągamy.

Co przyjmujemy?

  • pierzga i echinacea (w okresie zimowym, bierzemy np. 3 miesiące i przerwa)
  • chlorella
  • trawy pszeniczna i jęczmienna, spirulina
  • wit. C (1 łyżeczka z miodem, wychodzi z tego taka oranżada 😉
  • wit. D3
  • 3-4 porcje kiszonek (ogórki kiszone, sok z tych ogórków, kapusta kiszona od rodziców, shoty z kiszonego buraka z Zakwasowni, kombucha)
  • ostatnio grzyby jako dodatek do naparu: kordyceps, soplówka jeżowata (lion’s mane)

Nie rezygnujemy z tego kiedy jesteśmy w podróży. A nawet zwiększamy ilość kiszonek 🙂

Podsumowując, pamiętaj, że to co działa na nas, nie wiem jak zadziała na Ciebie. Ja znam swój organizm, wiem co mogę i jak reaguję na to wszystko. Moje działania to efekt lat mojej samodzielnej edukacji w temacie zdrowia i tym wpisem chciałabym zachęcić Ciebie do zgłębienia tego tematu, do edukacji, do szukania i nieprzyjmowania za pewnik wszystkiego, co słyszysz i co czytasz w internetach.

Dochodź do źródeł, a przede wszystkim do najważniejszego źródła, które jest w Tobie i będziesz doskonale wiedzieć jak siebie wspomóc.

Jeśli ten wpis był dla Ciebie pomocny, będę wdzięczna za Twój komentarz.

With LOVE ❤️
Aggie

Blog Wagarowicze.pl to nie tylko strona o tym, jak najlepiej nauczyć się słówek i gramatyki, i jak mówić swobodnie po angielsku, uwzględniająca najnowsze doniesienia ze świata neurobiologii, to także i przede wszystkim społeczność otwarta na poszerzanie horyzontów myślowych.

Zabieramy Cię na wagary i pokazujemy inną stronę tego, co zostało utarte. Zabieramy w podróż szlakami mniej uczęszczanymi, a jednak wartymi zachodu. Mówimy o tym, o czym nigdy nie powiedzą Ci w szkole, o tym, jak pokonać strach przed mówieniem, na czym w ogóle nauka polega, a także czym jest fajnie życie, wolne od stresu i lęku, o podróżach, wolności (także) finansowej i o tym, że nie trzeba w ogóle do szkoły chodzić, żeby coś w życiu osiągnąć.

Szalenie prawdopodobnym jest, że po tym, czego się tu dowiesz, Twoje życie nigdy nie będzie takie jak wcześniej, więc wchodzisz na własne ryzyko ;-)

Subscribe
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
Iza
Iza
4 miesięcy temu

Aggie, a gdybyś miała polecić jedną (no, ok, lub trzy 😅) książkę, od której warto zacząć zgłębiać temat, to co by to było?

Last edited 4 miesięcy temu by Iza
Iza
Iza
4 miesięcy temu
Reply to  Aggie

Dziękuję!

Anita
Anita
4 miesięcy temu

Super! Wydrukuję sobie to normalnie i zrobię zapasy olejkowe 🙂 sporo z tych wskazówek stosuje, sporo też nawalam niestety (dzieci i słodycze ehh) ale bardzo podoba mi się Wasze podejście do zdrowia. Wierzę w to. Pozdrawiam!

Anita
Anita
4 miesięcy temu
Reply to  Aggie

ojej to jeszcze wpis o zdrowych słodyczach dla dzieci poproszę 😀

Aga
Aga
4 miesięcy temu

Hej Aga super wpis dzięki za przypomnienie o propolisie, o olejkach, zapomniałam już o tym, a moja córka jest wiecznie chora. Będę musiała jutro wszystko na spokojnie przestudiować, a o co chodzi z tym ssaniem oleju? Pozdrawiam Gorąco 😘

Mirosława
Mirosława
4 miesięcy temu

Dziękuję ❤️

Natiia
Natiia
4 miesięcy temu

Dzięki za podzielenie się swoimi sposobami. Gdy ktoś pisze tak szczegółowo, to wtedy mam sama ochotę poszukiwać, dowiedzieć się czegoś więcej. Wiem wtedy na czym się skupić i od czego zacząć poszukiwania. Nie spodziewałam się, że aż tak to wszystko rozpiszesz. Przypomniałaś mi o ssaniu oleju. Kiedyś to robiłam i rzeczywiście czułam, że to działa. Z braku czasu przestałam, ale muszę do tego wrócić. Zastanawiam się czy może miałaś kiedyś problemy z bólem podczas miesiączki? Od jakiegoś czasu w pierwszy dzień dosłownie na nic nie mam siły. Zastanawiam się czy masz jakieś swoje sposoby, czy może po zmianie diecie itp… Czytaj więcej »

Natiia
Natiia
4 miesięcy temu
Reply to  Aggie

Diękuję <3

Justyna
Justyna
4 miesięcy temu

Wspaniały wpis, za który bardzo dziękuję. Większość metod znam, bo sama stosuję, ale miejmy nadzieję, że coraz więcej osób zacznie z twoich rad korzystać.

Żaneta
Żaneta
4 miesięcy temu

Również dziękuję za wpis. Wszystko brzmi bardzo wiarygodnie.

Basia
Basia
4 miesięcy temu

Dziękuję ♥️

Marta
Marta
4 miesięcy temu

Przypadkiem trafiłam na ten wpis i po prostu kocham!!! Staramy się zapobiegać chorobom w naturalny sposób. Jednak, jak przeczytałam to co Wy robicie- to szacun! Czy migłabys polecić książkę, poradnik… od czego najlepiej zacząć, jeśli chciałabym wprowadzić Wasze nawyki w życie. Wiem, że to proces ale od czegoś trzeba zacząć😊

Marta
Marta
3 miesięcy temu
Reply to  Aggie

Dziękuję😊😍😍😍

Agata
Agata
4 miesięcy temu

Bardzo mi pomógł Twój wpis! Dziękuję tyle cennych informacji w jednym miejscu, jestem wegetarianką od pół życia i myślę że ogólnie jest ok ze mną, choruję rzadko Ale niestety lubię slodycze ;), a ostatnio dowiedziałam się o oknie zywieniowym i musze pchnąć temat-zmotywowałaś! Tylko jeszcze karmię i nie wiem czy wytrzymam tyle beż jedzenia 🙂 Mogłabyś się podzielić jak wspierasz córkę w odporności? Taka codzienność jak u Was wygląda. Też mam córkę (1,5roku) kiszonek nie chce, daję jej zakwasik dla dzieci z olini to chętnie piję, i d3 wiadomo, wodę z miodem czasem ale nie lubi też za bardzo. Samej… Czytaj więcej »

Agata
Agata
4 miesięcy temu

Wspaniały wpis! Podziwiam i na pewno skorzystam z tych porad. Czuję się mocno zainspirowana! Poza tym sama od niedawna stosuję posty jednodniowe-nie tylko dla zdrowia ale i dla ćwiczenia silnej woli☺️ Jestem również w trakcie zmiany nawyków żywieniowych i tak jak wspomniałaś, to jest proces. Trudno jest z dnia na dzień zacząć jeść zdrowo i żyć w zgodzie z naturą. I mimo, że w ciągu ostatnich kilku lat świadomość ludzi znacznie się zwiększyła w tej kwestii, to przykre jest to, że Ci którzy próbują żyć inaczej, nie według „starych schematów”, odżywiać się zdrowiej, traktowani są jako dziwacy, którzy podążają jedynie… Czytaj więcej »

Mów swobodnie, myśl po angielsku i odkrywaj z nami świat!