Jak znaleźć szczęście?

Szczęście jest wtedy kiedy niczego nie oczekujesz.

Kiedy nigdzie nie gonisz.

Kiedy żyjesz z dnia na dzień ciesząc się każdą chwilą, każdą kroplą deszczu, żarem słońca i jego zachodem.

Każda nasza podróż do tej pory (za wyjątkiem tej pierwszej, sprzed chyba 15 lat 😅 autostopem) była zaplanowana.

Mieliśmy z góry zarezerwowane noclegi, trasę, miejsca, loty… zarezerwowane samochody na miejscu. Czasem zostawialiśmy trochę miejsca na spontan, ale nieczęsto.

Tym razem jest zupełnie inaczej. Wyruszyliśmy do Dalmacji powspinać się w prawdziwych, już nie sztucznych, skałach. I pooddychać morzem, za którym bardzo tęskniliśmy. Nacieszyć się widokiem zachodzącego słońca, które chowa się za górami.

Bez planu, co dalej. 

I to jest wyjątkowa podróż. Odkrywamy lokalną Chorwację, zupełnie jeszcze nieturystyczną. Jest przed sezonem, choć temperatury są prawdziwie sierpniowe. Ładujemy się słońcem za tę długą, ciemną i szarą zimę w naszym domu w Polsce, która zdawała się nie mieć końca.

Gdybyśmy planowali, na pewno tak długo byśmy tutaj nie byli. Znając nas, jechalibyśmy dalej.

Ale znów jest inaczej. Przez ostatnie dwa lata mocno ograniczonego podróżowania dla nas i my zmieniliśmy się. Albo wróciliśmy do siebie.

Umysłowi już nie dajemy głosu… nie ma przestrzeni na analizowanie, zastanawianie się, rozkminianie i planowanie. Istnieje to, co jest, teraz. Umysł ma zawsze milion oczekiwań i potrzebuje planu na jutro, za miesiąc i rok. Spełnisz jego oczekiwania, a on się nagle zmienia swoją osobowość i z miłego przyjaciela zaczyna nas dręczyć.

A to wszystko budzi presję, spięcie w sercu i stres. 

Gdy nie ma oczekiwań, to nie ma umysłu… a jest pełne życie we wszystkich jego kolorach. Taka warstwa, która zawsze jest z nami i w nas. Szczęście, czyste, jak szczęście dziecka. Ono jest tutaj, wystarczy zamieść wartstwę pyłu, który je zasłania. Tym pyłem jest trajkoczący umysł.

W ostatnim newsletterze wysłałam polecajkę z TED na ten temat. Jeśli chcesz dostawać ode mnie cotygodniowe polecajki, czyli filmiki i podcasty, które warto obejrzeć – po angielsku oczywiście – zapisz się do mojego newslettera i dołącz do naszej społeczności wagarowiczów.

Im mniej oczekujesz, tym jest Ci lepiej. Najlepiej więc nie oczekiwać niczego, i przyjmować życie takim, jakie jest. Bo kiedy odłączymy te oczekiwania, okaże się, że życie ma dla nas znacznie więcej niż my potrafiliśmy objąć naszą wyobraźnią. Obserwujemy synchroniczności, znaki od Wszechświata… im bardziej oddajemy się temu, co jest, tym dalej odchodzimy od stresów, a tym bliżej jesteśmy czegoś absolutnie głębokiego, pięknego.

Jesteśmy teraz na Korculi, uroczej wysepce na południu Chorwacji… gdzie nawet samochód nie jest potrzebny, i naprawdę nie mamy planu co dalej. Życie tutaj płynie jeszcze wolniej niż w Dalmacji. Lokalny targ ze świeżymi owocami i warzywami od rolników to jeden pan sprzedający własne produkty. Z ciekawostek powiedział nam, że lokalny jarmuż, który tutaj rośnie wszędzie (jak i rozmaryn… niemal jak chwast), w Nowym Jorku kosztuje 100$. Czy to nie przewartościowuje tego czym naprawdę jest bogactwo? Ten człowiek pracuje po 4h dziennie, po czym oddaje się swoim pasjom, rodzinie, gotowaniu, dbaniu o ogród… czy to nie jest życie, do którego zachodni świat dąży?

Zostawiam Cię na koniec z krótką przypowieścią, którą być może znasz… znajdziesz ją na końcu tego wpisu (w wersji polskojęzycznej i anglojęzycznej – nie są to tłumaczenia, więc mogą się nieco różnić, ale sens ten sam).

Szczęście jest wtedy kiedy niczego nie oczekujesz.

Jak Twoje oczekiwania?

with ❤️
Aggie

Wersja polska (angielska poniżej)

Pewien bogaty biznesmen wybrał się na wycieczkę do małej wioski nad morzem. Spacerując wzdłuż wybrzeża ujrzał rybaka wracającego z połowu. Zdziwiło go to, ponieważ dopiero co minęło południe. Rybak owszem, miał wypełnione ponad pół sieci, ale inni rybacy łowili aż do wieczora, by wrócić z dużo bogatszym połowem. Zaciekawiony biznesmen zaczepił cumującego mężczyznę.
– Przepraszam, czemu tak wcześnie pan przypłynął? – zapytał.
– Bo skończyłem połów – wyjaśnił rybak.
– Ma pan jakiś kłopot z łodzią? – drążył biznesmen.
– Nie, dlaczego? Służy mi wiernie od lat.
– To dlaczego nie został pan dłużej by złowić więcej ryb?
A po co? Mnie i mojej rodzinie wystarczy to co złowiłem. Część zjemy na obiad, a resztę sprzedam na targu – uśmiechnął się rybak.
– To co pan będzie robił resztę dnia? Przecież nawet jeszcze nie było obiadu! – zdziwił się biznesmen.
– Jak to co? Pobawię się z dziećmi. Po obiedzie utnę sobie drzemkę. Potem spotkamy się z przyjaciółmi i posiedzimy przy ognisku z gitarą. A rano z przyjemnością popłynę trochę połowić.
Ależ to marnotrawienie czasu! – oburzył się biznesmen. – Jestem doświadczonym biznesmenem, doradzę panu.

Rybak zgodził się go wysłuchać. Podekscytowany biznesmen zaczął tłumaczyć:
– Powinien pan łowić więcej ryb.
– Po co mi więcej ryb? – nie zrozumiał rybak.
– Gdyby łowił pan więcej ryb, miałby pan więcej pieniędzy.
– A po co mi więcej pieniędzy? – zdziwił się rybak
– Wtedy mógłby pan kupić sobie nową łódź! – wykrzyknął biznesmen.
– Po co mi nowa łódź? Lubię tę, którą mam.
– Jak będzie pan miał nową łódź, będzie pan mógł łowić jeszcze więcej i mieć jeszcze więcej pieniędzy – biznesmen tłumaczył jak dziecku.
– Ale po co? – uparcie pytał rybak.
– Żeby zatrudnić pracownika, łowić jeszcze więcej, potem zatrudnić kolejnego pracownika i kupić kolejne łodzie. I coraz więcej zarabiać.
– Ale po co? – rybak się nie poddawał.
– Żeby inni rybacy chcieli u pana pracować. A wtedy rozwinie pan potężne przedsiębiorstwo, będzie miał pan coraz większe rynki zbytu. Stanie się pan bogatym człowiekiem, przeniesie się do stolicy i stamtąd będzie pan zarządzał swoją firmą.
– A ile czasu to potrwa? – spytał rybak.
– Jakieś piętnaście, może dwadzieścia lat – wyjaśnił biznesmen.
– I co wtedy? – ponownie spytał rybak.
– Ha! Teraz najciekawsze! – zapalił się biznesmen. – Sprzeda pan swoje przedsiębiorstwo za grube miliony!
– Ale po co? – dopytywał się rybak.
– Wtedy przeprowadzi się pan na jakąś małą wysepkę. Będzie pan mógł łowić ryby dla przyjemności, spędzać czas z rodziną, ucinać sobie drzemkę po obiedzie i siedzieć z przyjaciółmi z gitarą przy ognisku.

English version

One day a fisherman was lying on a beautiful beach, with his fishing pole propped up in the sand and his solitary line cast out into the sparkling blue surf. He was enjoying the warmth of the afternoon sun and the prospect of catching a fish.

About that time, a businessman came walking down the beach, trying to relieve some of the stress of his workday. He noticed the fisherman sitting on the beach and decided to find out why this fisherman was fishing instead of working harder to make a living for himself and his family. “You aren’t going to catch many fish that way,” said the businessman to the fisherman.

“You should be working rather than lying on the beach!”

The fisherman looked up at the businessman, smiled and replied, “And what will my reward be?”

“Well, you can get bigger nets and catch more fish!” was the businessman’s answer. “And then what will my reward be?” asked the fisherman, still smiling. The businessman replied, “You will make money and you’ll be able to buy a boat, which will then result in larger catches of fish!”

“And then what will my reward be?” asked the fisherman again.

The businessman was beginning to get a little irritated with the fisherman’s questions. “You can buy a bigger boat, and hire some people to work for you!” he said.

“And then what will my reward be?” repeated the fisherman.

The businessman was getting angry. “Don’t you understand? You can build up a fleet of fishing boats, sail all over the world, and let all your employees catch fish for you!”

Once again the fisherman asked, “And then what will my reward be?”

The businessman was red with rage and shouted at the fisherman, “Don’t you understand that you can become so rich that you will never have to work for your living again! You can spend all the rest of your days sitting on this beach, looking at the sunset. You won’t have a care in the world!”

The fisherman, still smiling, looked up and said, “And what do you think I’m doing right now?”

Blog Wagarowicze.pl to nie tylko strona o tym, jak najlepiej nauczyć się słówek i gramatyki, i jak mówić swobodnie po angielsku, uwzględniająca najnowsze doniesienia ze świata neurobiologii, to także i przede wszystkim społeczność otwarta na poszerzanie horyzontów myślowych.

Zabieramy Cię na wagary i pokazujemy inną stronę tego, co zostało utarte. Zabieramy w podróż szlakami mniej uczęszczanymi, a jednak wartymi zachodu. Mówimy o tym, o czym nigdy nie powiedzą Ci w szkole, o tym, jak pokonać strach przed mówieniem, na czym w ogóle nauka polega, a także czym jest fajnie życie, wolne od stresu i lęku, o podróżach, wolności (także) finansowej i o tym, że nie trzeba w ogóle do szkoły chodzić, żeby coś w życiu osiągnąć.

Szalenie prawdopodobnym jest, że po tym, czego się tu dowiesz, Twoje życie nigdy nie będzie takie jak wcześniej, więc wchodzisz na własne ryzyko ;-)

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
Iza
Iza
11 dni temu

myślę, że ten TEDs fajnie nawiązuje do tego tematu https://youtu.be/21j_OCNLuYg 😉

Klaudia
Klaudia
4 dni temu

Potrzebowałam dziś przeczytać ten wpis❤️

Mów swobodnie, myśl po angielsku i odkrywaj z nami świat!